09/05/2026
Do końca wciąż troszkę... No i mam prawdę mówiąc (nie pierwszy zresztą raz) lekkie wrażenie eklektyzmu we własnych po-tworach, że tak to określę... Ale jednocześnie wiem, że droga do satysfakcji twórczej wiedzie właśnie na wskroś poprzez te troszkę "żałosne" uczucie i tak właśnie musi być... Więc trzeba się poniekąd z nim oswoić, by móc je przekroczyć... Zresztą... Właśnie jak w "Naporze" he he (przepraszam , jeśli to mało zrozumiałe... tu się odniosłem do własnego wiersza związanego z powyższym projektem... pozdrawiam tych co skojarzyli). A, no i sorki, że całość posta jest może mało zrozumiała, ale możliwe, że te przemyślenia będą jasne raczej tylko dla innych twórców... Ale jeśli nie masz potrzeby twórczej typu artystycznego, to wiedz, że nie warto się nad tym pochylać... I to też jest dobre! Bo choć twórczość artystyczna bywa inspirująca, to bywa też... Zwykłym marnotrawstwem... Celem twórcy jest zawsze to pierwsze, ale intencje jeszcze nigdy głodnego nie nakarmiły 😅